02 Jul 2007 przez Jacek
Chichen Itza
Zdarzylo sie 23 czerwca:

W Piste, malej miescince 2 km od ruin, rozbilismy sie namiotem na tylach hotelu z basenem. Korzystamy z tej wygody do upadlego - az jeden z klientow opuscil zacisze basenu.
Kolejnego dnia z samego rana kierujemy sie w strone ruin. Bilet w cenie 9,5$ ma wliczony pokaz "Swiatlo dzwiek", ktory odbywa sie na terenie ruin kazdego wieczora. Zaraz po otwarciu ruiny nie sa pelne turystow tak wiec mozna podelektowac sie cisza. Na pierwszy rzut wylania sie glowna piramida ruin. Dalej przechodzimy placem "Tysiaca kolumn" - nie podjelismy sie zadania ich policzenia, ale jest ich naprawde sporo. Nastepnie kierujemy sie pod kosciol, ktory jest zdobiony mnostwem rzezbionych twarzy z dziwacznymi nosami. Niedaleko kosciola znajduje sie obserwatorium - miejsce sledzenia ksiezyca i gwiazd. Po kilku godzinach spedzonych na terenie ruin przechodzimy po raz kolejny przez glowny plac i ladujemy na boisku pilkarskim. Dzis bez publicznosci i glownych aktorow. Gra polegala na podbijaniu kauczukowej pilki lokciami, ramionami, biodrami i kolanami. Cala sztuka polegala na trafieniu pilka w naprawde niewielkie kamienne obrecze zawieszone na scianach boiska. Przegrana druzyna nie miala okazji sie zrewanzowac - skladana byla w ofierze. Calosc ruin naprawde robi pozytywne wrazenie.
Popoludniem po raz kolejny bijemy tylkami o tafle basenu, a wieczorem wracamy na ruiny. Swiatlo dzwiek czas zaczac. To show nie bylo porazka, jaka zafundowali nam Argentynczycy nad zapora Itaipu przy wodospadach. Glowne zabudowania Chichen Itza byly oswietlane kolejno roznymi kombinacjami swietlnymi. Do tego klimatyczna muzyka i opowiesc o historii majow.
Name:
E-mail:

Content Management Powered by CuteNews